O współczesnym nazewnictwie produktów leczniczych

O współczesnym nazewnictwie produktów leczniczych

O tym, że nazwy leków – widziane jako całość – podpadały pod zainteresowanie filologiczne czy artystyczne, świadczy już wiersz Jerzego Zagórskiego, figurujący w formie motta recenzowanej książki. Już w drugim zdaniu pojawia się COVID-19 – zatem rzecz jest niezwykle aktualna. Całość dotyczy nazewnictwa leków dostępnych w Polsce, przy czym akcent położono na kategorię nazw handlowych po roku 1989. I trudno się dziwić, nazwy te stanowią bowiem naturalny łącznik pomiędzy światem substancji chemicznych a światem doświadczenia dnia codziennego w rodzaju: ból gardła, uczucie pełności czy nerwowość. W pracy postawiono sobie cel, m.in.: „odpowiedzieć na pytanie, jakiego rodzaju jednostkami są współczesne nazwy handlowe leków”. I sformułowano tezę, „że jednostki te stanowią niezwykle wyrazisty przykład chrematonimów marketingowych”. Tu następuje rozróżnienie na nazwy międzynarodowe i na nazwy handlowe. Autorka większą uwagę poświęca tym drugim. Od razu należy powiedzieć, że praca przynosi: ogromny ładunek wiedzy dotyczącej stanu refleksji nad nazwami leków; dobrze zarejestrowane przykłady użyć, stanowiące materiał empiryczny fundujący wnioski badawcze (około 20 tysięcy nazw). Z recenzji prof. dra hab. Piotra Wierzchonia Samuela Tomasik – językoznawczyni, która szczególnym uczuciem darzy nazwy własne, adiunkt na Wydziale Językoznawstwa Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, członek Polskiego Towarzystwa Onomastycznego oraz Towarzystwa Miłośników Języka...