Jezioro Genewskie. Śladami Krasińskiego i Słowackiego

Jezioro Genewskie. Śladami Krasińskiego i Słowackiego

Całe pisarstwo Wojciecha Tomasika jest znakomitym świadectwem odkrywania różnych, jasnych i ciemnych, stron procesów modernizacyjnych, które literatura rejestruje i odtwarza, przetwarza. Jest to pisarstwo tym świetniejsze, im bliższe temu, co można „zoczyć”, dotknąć, namacać, co korzeniami tkwiąc w przeszłości, jest jednak tuż obok, w zasięgu ręki/wzroku. Tym razem jednak uczony/pisarz sięgnął dalej (sięgał przecież do romantyki już wcześniej, by wspomnieć znakomite szkice na przykład o Kraszewskim), głębiej, w sam rdzeń pierwszej połowy xix stulecia. Praca ma zmyślną konstrukcję. Po dość zwięzłym wprowadzeniu (Romantyczne mikrohistorie) otrzymujemy cykl niekapryśnie ułożonych wariacji na temat tekstowych drobin, „znaków modernizacji”. Owe utekstowienia procesów modernizacyjnych, oznaczone w Kordianie, w napisanych i (sic!) nienapisanych tekstach Krasińskiego, układają się w całość, której wewnętrzna „logika” pozwala na lekturę, na „start” z dowolnego punktu widzenia. „Acykliczny cykl” zaprasza do świata wyobrażonej przez Wojciecha Tomasika dziewiętnastowieczności zarówno przez bramę rozdziału o „dymie węgli” (Kordian), jak i na przykład fragmentu Winkelried z nowoczesnej Genewy. Choć pomyśleć da się lekturę tych części też w porządku odwróconym – od Bex do Londynu, gdzie czuć „dym węgli”. Z recenzji wydawniczej prof. dra hab. Jarosława...